Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Motywacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Motywacja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 kwietnia 2016

Energia i humor przez cały dzień - jak temu sprostać?

Za oknem już wiosenna atmosfera :). Uwielbiam to! W końcu zima, jaka by nie była, nie jest moją ulubioną porą roku i bardzo się cieszę kiedy dobiega końca. To też taki czas, kiedy chyba najbardziej optymistycznie patrzę na realizację moich planów, marzeń i wyzwań. Nie inaczej jest i tym razem. A, że ten rok jest dla mnie dość wyjątkowy to i te wyzwania są coraz większe.

Ale o tym, dlaczego ten rok będzie dla mnie trochę inny niż poprzednie napiszę być może następnym razem. A dziś chciałabym się skupić na tym jak pobudzić i podtrzymać energię i dobry humor, które tak bardzo napędzą nas do działania.
Wiosna jest bezdyskusyjnie piękna, ale przecież nie każdy dzień napawa optymizmem, nie zawsze chce się nam uśmiechać i nie zawsze widzimy wszystko przez różowe okulary. Jak więc sprostać temu - czasem wyzwaniu - i mimo wszystko wstać z uśmiechem i chęcią do działania?

Rano:

1. Wstań 15-30 minut wcześniej
I zyskaj czas na rozbudzenie i przygotowanie się do wyjścia bez niepotrzebnego pośpiechu. W moim przypadku jeszcze nie działa to tak jak powinno, bo o której bym nie wstała to tuż przed wyjściem z domu i tak jest szał. Ale pracuję nad tym. Dobrze sprawdza się odłożenie budzika na taką odległość, aby jego wyłączenie wymagało od nas podniesienia się z łóżka ;).

2. Poświęć kilka minut na rozciąganie
Ćwiczenia rozciągające pomogą się szybko obudzić, pobudzą krążenie krwi, a więc i przypływ energii gwarantowany.

3. Weź prysznic
Jeśli potrzebujesz szybko się obudzić, letnia woda sprosta temu zadaniu. A przy okazji doda energii.

4. Wypij pobudzający napój
Na przykład wodę z cytryną lub zieloną herbatę. Albo znajdź swój własny napój energetyczny. Zdrowy oczywiście :).

5. Zjedz wartościowe śniadanie
Nie od dziś wiadomo, że to co jemy ma bardzo duży wpływ na nasze samopoczucie. Każdy posiłek jest ważny, ale to od śniadania najbardziej zależy poziom energii w ciągu całego dnia. Pamiętaj, aby było ono dobrze zbilansowane i dostarczało odpowiedniej ilości protein, węglowodanów i tłuszczów.

W ciągu dnia:

6. Pamiętaj o odpowiedniej ilości płynów
Odwodnienie jest bardzo częstym powodem zmęczenia. Zachęcam do zapoznania się z artykułem, który przedstawia wyniki badań francuskich naukowców, których celem było sprawdzenie jaki wpływ ma ilość spożywanej wody na nasze samopoczucie - klik.

7. Włącz energetyczną muzykę
Na mnie najlepiej działa latino i od jakiegoś czasu soca. Nie dość, że drzemie w nich niesamowita energia to jeszcze od razu chce mi się tańczyć. A przy takich rytmach pobudka jest o wiele przyjemniejsza :). Nie da się ukryć, że zumba, salsa i bachata zawładnęły moim sercem.
Tutaj jeden z najbardziej działających na mój uśmiech utworów :)

Machel Montano - Like a boss



8. Traktuj niespodziewane sytuacje jak przygodę
Nie da się przewidzieć wszystkiego. Ale zamiast wkurzać się, że znowu coś nie idzie zgodnie z planem, warto podejść do tego na wesoło, potraktować jako urozmaicenie dnia... cokolwiek. I obrócić na własną korzyść. Nawet jeśli niektórym z Was wydaje się to w tej chwili niemożliwe - można się tego nauczyć. Wiem co mówię.

9. Znajdź motywujący cytat
Są takie dni kiedy wstajemy z myślą 'a niech ten dzień się już skończy'. Ale, czy naprawdę chcemy z góry skazać go na niepowodzenie? To głównie nasze nastawienie decyduje o tym, czy wieczorem zaliczymy dany dzień do udanych, czy zmarnowanych. Więc pamiętając, że czasu nie jesteśmy w stanie cofnąć, warto zawalczyć o każdy. W sieci jest mnóstwo sentencji i cytatów, które naprawdę dodają energii do działania. Wybierz ten, który działa na Ciebie najbardziej i umieść w widocznym miejscu w domu. Mój ulubiony cytat?:


10. Działaj na zmysły
Udowodniono naukowo, że jasne ubrania wpływają na to jak postrzegają nas nie tylko inni, ale i my sami. Jasne i żywe kolory kojarzą się z pozytywną energią, dlatego warto zadbać o to, aby nasze otoczenie było właśnie w takich barwach. Rzeczy z pozoru małe, nieistotne, a często potrafią wiele zmienić :).

11. Uzupełniaj witaminy
Czasem to ich niedobór odpowiada za spadek dobrego samopoczucia. W efekcie możemy czuć zmęczenie, smutek, a nawet brak chęci do życia. Aby poprawić humor powinniśmy zadbać o odpowiednie uzupełnienie zwłaszcza witamin z grupy B. Uczestniczą one w syntezie serotoniny, czyli hormonu szczęścia, dodają energii, a także łagodzą napięcie. Ponadto, w walce o dobry nastrój pomoże witamina C, która obniża poziom hormonu stresu, I nie można też zapomnieć o witaminie D. Trafiłam nawet na określenie, że te trzy powyższe witaminy nazywane są witaminami dobrego nastroju :).

Wieczorem:

12. Przygotuj maksymalnie dużo rzeczy, na których rano możesz zyskać czas
Nie zawsze jest to możliwe. Najlepiej widzę to sama po sobie. Ale staram się ogarnąć maksymalnie dużo poprzedniego dnia, aby rano nie latać jak wariatka.

13. Ogranicz ilość elektroniki
Telewizor, komputer, telefon... to wszystko powoduje rozproszenie i znacznie utrudnia odpoczynek oraz efektywny sen. W konsekwencji, rano zamiast wstać z energią, dalej czujemy się zmęczeni.

14. Wysypiaj się
Przyjmuje się, że dorosły człowiek potrzebuje przeciętnie 7-8 godzin snu. Warto o to zadbać, ponieważ niewyspanie wzmaga negatywne podejście do rzeczywistości i utrudnia normalne funkcjonowanie zarówno fizyczne jak i intelektualne.

Moi znajomi twierdzą, że nie potrzebuję specjalnych sposobów na podniesienie energii, bo nawet jak jestem niewyspana to mam jej więcej niż oni w najbardziej pobudzonym momencie dnia :D. Strasznie to miłe, ale ja też miewam słabsze dni i szukam sposobów na energetycznego kopniaka ;). Te powyższe bardzo często potrafią sprostać temu zadaniu :).

sobota, 1 sierpnia 2015

Nick Vujicic w Poznaniu :) - bardzo spóźnione podsumowanie

Od mojego wyjazdu do Poznania na event z Nickiem Vujiciciem ("Życie bez ograniczeń") minęły już 3 miesiące! Po powrocie obiecałam, że opiszę tutaj swoje wrażenia, ale jak dotąd nie udało mi się pozbierać tych wszystkich myśli w jedną logiczną całość ;). Do tego zmiana organizacji życia również miała wpływ na to, że na tak długo odłożyłam bloga na dalszy plan.
W końcu jednak udało mi się zebrać i napisać tego posta, choć jego kształt jest troszkę inny niż początkowo planowałam. Mimo to mam nadzieję, że uda mi się przekazać w nim cel i sens tego spotkania.

Najważniejsze dla mnie były emocje, które są w stanie doprowadzić do trwałych zmian w postrzeganiu siebie i otaczającego nas świata. I bez wątpienia wszystkie emocje, które zostały w tamtym dniu wywołane były jak najbardziej pozytywne i bardzo motywowały do działania. Ja w ogóle ostatnio jestem bardzo zmotywowana. Jednak przez to, że te emocje były tak silne, były też w pewnym sensie chaotyczne. Bo ja wszystko chciałam wprowadzać w życie na raz. Chciałam zapamiętać jak najwięcej i zadziałać z taką siłą od razu! Po części mi się to udało, ale w ogólnej organizacji nie pomogło ;).

Wszystkich tych, którzy nie wiedzą kim jest Nick Vujcic, ale i tych którzy wiedzą, zachęcam do przeczytania artykułu Nick Vujicic - Mistrz motywacji oraz do obejrzenia krótkiego filmiku z jego udziałem:


Postanowiłam, że podsumowaniem tego spotkania będą odpowiedzi na dwa bardzo proste pytania. Nie będę się jednak skupiać na tym, czy miejsce - a więc stadion Lecha - był dobrym wyborem, czy może warto było zdecydować się na obiekt zakryty. Nie padało, tragicznie zimno też nie było, a poza tym nie to było tam najważniejsze, więc tego typu elementy kompletnie pominę.

Czego oczekiwałam?
Przede wszystkim olbrzymiej dawki motywacji i inspiracji, które jeszcze bardziej utwierdzą mnie w przekonaniu, że jeśli chcę coś osiągnąć to mogę to zrobić. Wszystko zależy od tego co zrobię, żeby mi się udało, i czy przeciwności, które na pewno napotkam spowodują, że się poddam, czy potraktuję je jako kolejną lekcję i krok w stronę sukcesu. Z niecierpliwością też czekałam na to, żeby zobaczyć i usłyszeć jak podchodzi do życia człowiek, który urodził się bez rąk i bez nóg - bo dla nas życie bez kończyn jest kompletną abstrakcją. Jaką osobą jest człowiek, który odniósł sukces zarówno zawodowo, jak i prywatnie mimo tych wszystkich przeciwności, które spotkały go od razu na starcie. I co wniosą do mojego życia ludzie, którzy będą występować przed Nickiem. A było tych osób kilka - część z nich znałam wcześniej, pozostali były dla mnie kompletną niewiadomą.

Czy moje oczekiwania się spełniły?
Zdecydowanie tak. Nick jest absolutnie niesamowita osobą :). Sposób, w jaki opowiadał o swoich życiowych perypetiach był dla mnie zaskakujący. Potrafił żartować ze swojej fizycznej odmienności i całkowicie obalił teorię, że w życiu mamy jakieś ograniczenia. Udowodnił, że ograniczenia ustalamy sobie my sami - a nie przypadkowy los. Od naszego nastawienia i naszej pracy zależy w którym momencie te ograniczenia się pojawią. I czy zatrzymamy się na nich twierdząc, że już nic więcej nie da się zrobić, czy będziemy próbować dalej. Powinniśmy wierzyć w siebie, swoje możliwości i sens naszego istnienia, bo to jest kluczem do bycia szczęśliwym.
Jak wspomniałam, na scenie pojawili się też inni mówcy. I każdy z nich wniósł sporo w utrwalenie mojego pozytywnego podejścia do życia. Każdy z nich opowiedział historie, które były bardzo istotne, a czasem przełomowe w ich życiu. Na tym głównie polegał ten event - na poznaniu historii ludzi, którzy nie zawsze mieli łatwo w życiu, których spotkały ogromne nieszczęścia, ludzi którzy tak jak my napotkali na wiele przeciwności, a jednak poradzili sobie ze wszystkim. Nie zawsze od razu, ale nie dali za wygraną, choć sytuacja była naprawdę beznadziejna.
Wśród nich był Les Brown, który absolutnie podbił moje serce! Kolejna absolutnie fantastyczna i niesamowicie motywująca postać! A jego śmiech... bomba :D. Z polskich mówców wyróżniłabym Jakuba B. Bączka - trenera mentalnego naszych siatkarzy. Sukcesy jaki osiągnęliśmy na Mistrzostwach w dużej mierze zawdzięczamy właśnie jego pracy :).

I takimi ludźmi powinniśmy się otaczać! Zmotywowanymi i zdeterminowanymi, takimi, którzy doceniają i cieszą się z tego co dostają od życia (i z tego co sami sobie z niego biorą :D ). Ludźmi, którzy cieszą się z sukcesów innych, kibicują im i wspierają. Ludzi, którzy ciągną nas w górę, a nie w dół. Każdy z nas ma problemy, każdy z nas wątpi czasem w sens życia i wydaje mu się, że nie da sobie rady. Ale ważne jest potrafić się podnieść. Bo życie mamy tylko jedno i powinniśmy je dobrze wykorzystać :).

wtorek, 19 maja 2015

O motywacji negatywnej - ze sportowego punktu widzenia

Ja wiem, że podejmując działania motywujące powinniśmy kierować się wszystkim co pozytywne. Po pierwsze dlatego, że lepiej wzorować się na kimś komu się udało - bo to jest informacja, że i nam się może udać, a po drugie dlatego, że wszystkie obawy i lęki, od których uciekamy. w sytuacji kiedy występują permanentnie nie wpływają dobrze naszą psychikę. Co tu dużo mówić - nagroda zawsze jest lepszą perspektywą niż kara. Ale są czasem takie chwile, a przynajmniej ja takie mam, kiedy siła pozytywnej motywacji trochę słabnie. Może dlatego, że za bardzo się do niej przyzwyczajam. I wtedy potrzebuję tzw. kopa z innej strony. Bo skoro zdjęcia pięknie wyrzeźbionych fitnessek nie wywołują już tak silnej potrzeby działania jak na początku to może zdjęcia kobiet, które zaniedbały swoją figurę dadzą radę..

Wszystko oczywiście ma swoje granice i w żadnym wypadku nie polecam stosowania tej metody motywacji przez dłuższy czas. U mnie sprawdza się jako jednorazowy 'kopniak' w sytuacjach kryzysowych. A pomysł na post pojawił się właśnie w wyniku takiego kryzysu.

Na czym polega motywacja negatywna?
Krótko mówiąc ten rodzaj motywacji pojawia się wtedy, gdy do działania pcha nas coś czego chcemy uniknąć. W różnych dziedzinach życia takim negatywnym motywatorem może być coś innego. W przypadku sportu i zdrowego stylu życia są to najczęściej dodatkowe kilogramy lub cellulit, które prowadzą do niezadowolenia ze swojego wyglądu oraz pogorszenie stanu zdrowia. Perspektywa czegoś co nam się nie podoba i do czego w żadnym wypadku nie chcemy dopuścić mobilizuje nas do podjęcia działań, które mają nas przed tym uchronić (np. zaczynamy ćwiczyć lub stosować odpowiednią dietę).

Podobno każda motywacja jest dobra jeśli powoduje osiągnięcie zamierzonego celu, ale trzeba pamiętać, że stałe uciekanie przed czymś nie wpływa dobrze na nasze samopoczucie i - jak już wspomniałam - na ogólny stan naszej psychiki. Nie można się w końcu ciągle bać, bo ten nieustanny niepokój, który po cichu niszczy zadowolenie z życia i powoduje, że zamiast skupiać się na tym co chcemy osiągnąć i na tym co jest dla nas pozytywne, całą naszą uwagę kieruje na to czego nie chcemy. Czyli zamiast iść do przodu i osiągać swoje cele, jedynie bronimy się przed porażką - często nie robiąc przy tym żadnych postępów. Dlatego wychodzę z założenia, że motywacja negatywna jako natychmiastowy i jednorazowy środek pobudzający nasze działanie - tak, ale zdecydowanie nie w dłuższej perspektywie i jako główny motywator.


!!!
Chciałabym na koniec wyjaśnić jedną kwestię. Ten post absolutnie nie powstał po to, aby kogoś urazić. Nie mam w zwyczaju obrażać osób, które mają nadwagę, czy wiele innych niedoskonałości z nią związanych. Mi do ideału również daleko (chociaż nie mam nadwagi). Ponadto zdaję sobie sprawę z tego, że nie zawsze taki a nie inny wygląd jest efektem zaniedbania. Zdjęcia, które zamieściłam pokazują jedynie to jak ja nie chciałabym wyglądać. I są przykładem mojej motywacji negatywnej. Dlatego proszę nie traktować ich jako atak.

wtorek, 14 kwietnia 2015

Kwiecień w słowach: 5 ulubionych (motywujących) cytatów

Bardzo lubię wszystko co motywujące, dlatego w kolejnym tygodniu projektu 'Kwiecień w słowach' postanowiłam wybrać pięć ulubionych cytatów, które mnie osobiście motywują najbardziej. Może nie są one zbyt wyszukane, ale nie o to tu chyba chodzi. Mają być przede wszystkim skuteczne :).
Numer jeden pozostawiam w wersji angielskiej, bo tak według mnie lepiej brzmi ;). Takie moje widzi mi się :).

1.
"Don't wait for the perfect moment,
Take the moment and make it perfect."
(Unknown)

2.
"Cokolwiek robisz lub marzysz, że możesz to zrobić - zacznij tylko. 
W zdecydowaniu drzemie geniusz, siła i magia..."
(Johann Wolfgang Goethe)

3. 
"Nie rezygnuj nigdy z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu.
Czas i tak upłynie..." 
(H. Jackson Brown Jr.)

4.
"Trzymaj się z dala od ludzi, którzy próbują pomniejszać Twoje ambicje.
Mali ludzie zawsze tak robią, a naprawdę wielcy sprawiają, że czujesz, że i Ty możesz być wielki." 
(Mark Twain)

5.
"W życiu nie chodzi o czekanie, aż burza minie.
Chodzi o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu." 
(Vivian Green)

Niektóre z tych cytatów nabierają dla mnie nowego znaczenia, a ponadto - jak już ostatnio pisałam - staram się bardziej niż zwykle wcielać ich sens w swoje życie. Na stałe, a nie tylko na chwilę :)


Na koniec chciałam dodać jeszcze jeden nadprogramowy, ale równie ważny dla mnie cytat, który można bardzo różnie rozumieć:

"Wszystko co się nam przytrafia, dzieje się z jakiegoś powodu"
(Gabriel García Márquez)

Wszystko zależy od tego w jaki sposób spojrzymy na daną sytuację. Ja zakładam, że za każdym razem ten powód ma na celu wniesienie czegoś dobrego do mojego życia i staram się zawsze dostrzec jakiś pozytyw. Bez względu na to co się dzieje, mam wyciągnąć wnioski, nauczyć się czegoś i iść do przodu! Każda sytuacja w moim życiu ma uczynić mnie lepszą, silniejszą i bardziej skuteczną w osiąganiu swoich celów osobą.

piątek, 27 marca 2015

Tony Robbins 'The Way Ahead' - moje wrażenia po szkoleniu! :) :)

Ostatni weekend spędziłam w Poznaniu na szkoleniu z Tonym Robbinsem. Przed wyjazdem miałam pewne nadzieje z nim związane, ale tak naprawdę nie wiedziałam do końca czego się spodziewać. Kto to w ogóle jest Tony Robbins? Ja sama wcześniej nie miałam zielonego pojęcia, ale namówiona pojechałam i teraz uważam, że to była bardzo dobra decyzja :).

Krótko mówiąc Tony, a właściwie Anthony, Robbins jest amerykańskim doradcą życiowym i trenerem motywacyjnym. Odniósł ogromny sukces zarówno w biznesie, jak i w życiu osobistym. Pracował z wieloma sławnymi osobami, którym pomógł w chwilach kryzysu w różnych sferach życia. Oprah Winfrey, Hugh Jackman, Eva Longoria, Pitbull, Larry King, Andre Agassi, Serena Williams i Bill Clinton to tylko kilka przykładów.

Szkolenie odbyło się pod hasłem 'The Way Ahead', czyli 'Droga naprzód' i jego głównym celem było przekazanie sposobów osiągania sukcesów zawodowych, finansowych i osobistych. Chociaż tak naprawdę większość wskazówek można z powodzeniem stosować dosłownie w każdej sferze życia.
Byłam zdziwiona, że jeden człowiek na scenie (z której tak na dobrą sprawę widziałam go jedynie dzięki telebimom) potrafił w taki sposób poprowadzić to spotkanie, że ja chciałam działać już, teraz, natychmiast!! A nie dopiero po powrocie do domu! :) I ten stan się utrzymuje :). Podpowiedział też wiele ciekawych rozwiązań, pomógł spojrzeć i uświadomić sobie, że często zabieramy się do wielu rzeczy nie tak jak powinniśmy.
Ostatniego dnia miałam też okazję zobaczyć w akcji naszych polskich trenerów motywacyjnych. Paweł Jan Mróz, Mateusz Grzesiak i Mariusz Szuba w tym gronie byli dla mnie najlepsi :).

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest możliwe streszczenie tutaj wszystkich informacji, które Tony nam przekazał (nie jest to też celem tego posta) i ze względu na prawa autorskie nie mogę też tego zrobić. Ale wklejam tu adres jego bloga, gdzie jest bardzo dużo cennych informacji na temat tego jak zmienić swoje życie - Tony Robbins Blog.


Teraz mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że ten facet jest niesamowity! Ponad 7.000 ludzi uczestniczyło w tym evencie, a mimo tego nie był to nudny wykład z jakimi zazwyczaj kojarzą nam się szkolenia (zwłaszcza na taką skalę). Dla mnie to była ogromna, fantastyczna impreza, która wywarła na mnie większe wrażenie niż cała moja dotychczasowa edukacja. Tyle siły, wiary w siebie, w sukces i przekonania, że tak właśnie będzie nie miałam jeszcze chyba nigdy (a nie należę do osób, którym tej wiary brakuje). Niesamowite! Bo tak naprawdę to ta energia i chęć do działania decydują o tym, czy osiągniemy sukces!

Tutaj dosłownie fragmencik tego co się działo:
(filmik z profilu J. Rajkiewicza na facebook'u)


Przypuszczam, że wiele osób pomyśli sobie 'co za oszołomy' :P. Ale to było fantastyczne przeżycie! Ludzie bez względu na wiek, bez względu na język (bo byli także ludzie z poza Polski), bez względu na to, czy byli w garniakach, czy w dżinsach, i bez względu na wiele innych rzeczy skakali, krzyczeli, tańczyli i zachowywali się tak, jakbyśmy się wszyscy znali! :) Rewelacja! :D

Do domu wróciłam z mnóstwem pomysłów, pasji, chęci i energii do działania :). I jeszcze z książką 'Obudź w sobie olbrzyma' :). Miałam kupić, a dostałam w prezencie ;). I zamierzam tego olbrzyma rozbudzić w sobie na dobre :D.


Wiele osób może powiedzieć, że to i tak bez sensu. Chwilowy przypływ chęci do działania, a potem i tak wszystko wróci do tzw. normy. Zgadza się - jeśli nic nie zrobimy z tą wiedzą, którą wynieśliśmy to dokładnie tak będzie. Bo tylko od nas zależy co będzie dalej. Nikt za nas naszego życia nie przeżyje i nikt za nas nie zrobi w nim porządku! Sukces i powodzenie też tylko my możemy sobie zapewnić! Oczywiście będą problemy, będą niepowodzenia i trudności. Ale to jest normalne. Pytanie jak my do tego podejdziemy, czy poddamy się po pierwszym upadku, czy zwątpimy w siebie i porzucimy wszystkie chęci do działania. Droga do sukcesu nigdy nie jest prosta i tylko my możemy swoją drogę pokonać!

Ja jestem naładowana tą pozytywną energią i zamierzam wykorzystać wszystko to co zyskałam dzięki temu szkoleniu! :)

niedziela, 15 marca 2015

Determinacja kluczem do Sukcesu! Jak ją utrzymać?

Komentując ostatnio wpis na jednym z blogów przyszedł mi do głowy pomysł na ten właśnie post. Chodzi znów o motywację i determinację. Jak to jest, że jedni je mają, a drudzy z kolei wolą ciągle szukać wymówek, żeby tylko usprawiedliwić swoje lenistwo? I w tym momencie przytoczę zdanie, które gdzieś kiedyś usłyszałam, a które jest tutaj kluczowe i będzie moim punktem wyjścia do dalszych rozważań:


A to znaczy, że urodziliśmy się z motywacją do działania i osiągania kolejnych celów w życiu! Co się z tą motywacją dzieje w późniejszych okresach życia? To jest dobre pytanie, bo wydawałoby się, że wystarczy ją po prostu utrzymać.

Pamiętam jak sama byłam dzieckiem. Nie było chyba takiej rzeczy, której nie zrobiłam jeśli się naprawdę uparłam, że mi się uda. I być może wiele z tych sytuacji było banalnych, ale wydaje mi się, że najważniejszy był ten upór, że ja to zrobię jeśli tylko chcę i będę próbować (oczywiście nie rozmyślałam nad tym w taki sposób, po prostu jak to dziecko przechodziłam do działania). I tak właśnie było m.in. z jazdą na rowerze, której koniec końców według rodzinnych opowieści nauczyłam się sama. Efektem były poobdzierane kolana, poobijane nogi i łokcie i ogólnie podobno wyglądałam jak po wojnie ;), ale cel został osiągnięty. Tak też było w wielu innych sytuacjach. Dzieci nie mają oporów. Chcą coś zrobić, więc działają. Do skutku, aż się uda. Nie zastanawiają się nad ewentualnymi konsekwencjami. I zazwyczaj im się udaje.

Dlaczego więc my, ludzie dorośli, wydawałoby się bardziej świadomi swoich możliwości niż takie małe dziecko, bardziej skupiamy się na ewentualnej porażce niż na tym co możemy zyskać? Oczywiście są sytuacje, kiedy wszystkie konsekwencje trzeba brać pod uwagę, ale nie o tym tutaj mowa. Mam na myśli wszystkie te rzeczy, których największą i najgorszą konsekwencją jest narzekanie, że nie zrobiliśmy tego, czy tamtego, narzekanie z powodu swojego lenistwa itp.
Z jednej strony boimy się podjąć działania, a z drugiej marudzimy, że nic się w naszym życiu nie zmienia (na lepsze). Stawiamy sobie cel, a za chwilę mamy już całą listę rzeczy, które powstrzymują nas od postawienia nawet pierwszego kroku!

Zanim postaram się w kilku krokach podsumować jak wyzwolić w sobie i utrzymać determinację, chcę jeszcze wrzucić tutaj krótką historię, która moim zdaniem bardzo dobrze pokazuje, że życiowy pech, jakim wielu z nas określa swoje niepowodzenia, nie jest żadną zemstą losu, a jedynie brakiem odpowiedniej determinacji w dążeniu do tego co chcemy osiągnąć:

"Historia dwójki ludzi, którzy zrezygnowali ze swojego marzenia wzbogacenia się o niespełna metr za wcześnie. 
Znaleźli jedną z najbogatszych żył złota w Kolorado. Aby móc z niej korzystać, nie wystarczyły już łopaty i kilofy, musieli więc mocno się zadłużyć u rodziny i znajomych, by sfinansować potrzebny sprzęt. Dzięki inwestycji wydobyli kilka wózków złota, jednak w pewnym momencie "pokłady" się wyczerpały. Wiedzieli jednak, że jest to tylko początek i gdzieś tam niżej pod ziemią musi być prawdziwe bogactwo. Kopali więc i wiercili. W chwili zwątpienia postanowili zrezygnować. Sprzedali wszystko właścicielowi skupu złomu za niespełna tysiąc dolarów i wrócili do domu. Okazało się, że do niewyobrażalnej ilości złota dzielił ich niecały metr... a odkrył ją właściciel skupu złomu, który zlecił analizę wykopanego już szybu geologom." (źródło: ciekawnik.pl)

A więc jak już wspomniałam wcześniej my, ludzie dorośli, mamy skłonność do analizowania sytuacji. I ta zdolność jest ogólnie rzecz biorąc ogromnym atutem pod warunkiem, że jest wykorzystana w sposób prawidłowy. Zamiast więc skupiać się na rzeczach negatywnych musimy całą swoją uwagę zwrócić ku pozytywnej stronie podejmowanego działania. Bez tego nigdy nie osiągniemy zamierzonego celu.

Jak więc wykorzystać tą naszą analityczną cechę do osiągnięcia sukcesu?

1. Zapomnij o słowach typu 'niemożliwe', 'nie da się'
Zamiast tego zastanów się w jaki sposób możesz to osiągnąć, co ci jest do tego potrzebne. Uwierz w siebie i w to, że Twoja determinacja nie ma końca. Nie rezygnuj z marzeń tylko dlatego, że pojawiają się trudności w ich realizacji i nie szukaj wymówek, żeby usprawiedliwić to, że nie chce Ci się trochę wysilić. Wbij sobie do głowy, że Ci się uda!

2. Zaakceptuj przeszkody
One na pewno się pojawią, bo rzadko kiedy dostajemy coś podane na tacy. Najważniejsze to zdać sobie sprawę z tego, że nawet jeśli po dwóch krokach w przód o jeden się cofniemy, to nadal jesteśmy o 1 krok bliżej osiągnięcia celu!

3. Myśl pozytywnie!
Bo dlaczego miałoby Ci się nie udać? Postaraj się ćwiczyć pozytywne myślenie i silną wolę nawet w najprostszych codziennych sytuacjach. Metoda małych kroczków pomaga dojść do takiej wprawy, że możesz się nawet nie zorientować, a już będziesz w daleko zaawansowanej fazie działań, które wcześniej wywoływały tyle obaw.

4. Niepowodzenia traktuj pozytywnie
Może i brzmi absurdalnie, ale jest kluczowe, aby się nie zniechęcać. Lepiej postrzegać niepowodzenie jako szansę. Coś nie wyszło - trudno - wyciągam wnioski i próbuję dalej. Dokładnie tak jak dziecko - gdyby tysiąc razy nie klapnęło na tyłek próbując wstać, nigdy nie nauczyłoby się chodzić.

Trochę się tym razem rozpisałam :), ale temat jest według mnie na tyle ważny, że po prostu tego wymagał.

sobota, 28 lutego 2015

Luty ze skakanką - podsumowanie :)

Zabierając się za skakankowe wyzwanie na luty pomyślałam sobie "25 tys. skoków - luz, żaden problem". Zaczęłam na spokojnie, bez pośpiechu i bez pobijania rekordów skoków dziennie, A potem wyjechałam na trochę ponad tydzień. Po powrocie miałam do zrobienia jeszcze jakoś ponad 17 tyś. skoków. A zostało mi 7 dni! Szybka kalkulacja - ok. 2500 skoków dziennie - ciężka sprawa, bo nie codziennie mogłam poświęcić aż tyle czasu, no i nie byłam pewna, czy dam radę fizycznie. I był moment, że już zwątpiłam, że uda mi się dokończyć to wzywanie. Mimo to, postanowiłam nie odpuszczać i wyskakać tyle ile się da. Dwa dni przed końcem wiedziałam już, że jednak uda mi się ukończyć to wyzwanie i to mi jeszcze dodało powera! Niemożliwe stało się możliwe :), a ja dziś jestem z siebie mega zadowolona :)!



czwartek, 19 lutego 2015

Motywacyjnie z urlopu!

Z racji tego, że jestem w tej chwili na wyjeździe i aktywność fizyczną mam bardzo ograniczoną, przyda mi się trochę motywacji, dzięki której po powrocie szybciej się wezmę do roboty ;). Mam też nadzieję, że te kilka dni odpoczynku pomogą mi się zregenerować i na nowo nabrać sił!





Ten ostatni obrazek powinnam sobie chyba na stole przykleić, bo za dużo sobie na tym urlopie pozwalam.

sobota, 31 stycznia 2015

Styczeń w słowach: Nie tylko słowa - jak wytrwać w postanowieniach

Już chyba tradycją stało się robienie postanowień noworocznych, wielkich planów na kolejne 12 miesięcy, które ma się nadzieje zrealizować. W praktyce wygląda to zazwyczaj tak, że sporo ludzi realizuje je przez co najwyżej miesiąc, może dwa (o ile w ogóle zaczną coś robić), a potem wszystko wraca do tzw. normy. Nie ważne jakie to są postanowienia, sportowe czy kompletnie z innej beczki, w wielu przypadkach kończą się dokładnie tak samo - na słowach. Potem pojawia się jeszcze marudzenie, że znowu nam się nie udało itp. i błędne koło trwa.

Dlaczego dzieje się tak, że ludzie nie są w stanie wywiązać się z tego do czego się zobowiązali? Zamiast tego szukają kolejnych wymówek. I po co tak naprawdę robić jakiekolwiek postanowienia, skoro większość z nich od razu skazujemy na niepowodzenie. Zgadzam się, że wielu spraw nie da się przewidzieć i czasami nie uda nam się zrealizować wszystkich planów, nie zawsze jesteśmy w stanie przewidzieć co zrobimy w takiej, czy innej sytuacji. Ale najważniejsze jest próbować. Przecież wiele zależy od nas!


Co robić, żeby przejść od słów do czynów i w końcu wytrwać w swoich postanowieniach? Poniżej wklejam znaleziony w sieci filmik, który przedstawia jedną, bardzo szybką i bardzo przydatną wskazówkę.


A tutaj jest link do przygotowanego przez autora szablonu, o którym mowa pod koniec filmiku - Szablon do śledzenia postanowień.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rok 2014 - podsumowanie

Rok temu zrobiłam moje pierwsze blogowe podsumowanie kończącego się roku, a teraz czas na kolejne - choć cały czas nie mogę się nadziwić, że to już! Tegoroczne podsumowanie będzie bardzo podobne do poprzedniego - wezmę pod uwagę zarówno pozytywne, jak i negatywne wydarzenia i skonfrontuję je z postanowieniami, które sobie na ten mijający rok wyznaczyłam.


Co się wydarzyło pozytywnego?

1. Zumbowa integracja
W tym roku zumba na dobre wsiąkła w moją codzienność :) i w tej chwili jest już częścią mojego życia, bardzo pozytywną i mega motywującą częścią! Nie tylko pod względem fizycznym, ale i towarzyskim. Bardzo cieszy mnie to, że dzięki niej poznałam wiele naprawdę rewelacyjnych osób, z którymi mam bardzo dobry kontakt również poza zajęciami! :)
Był to też zdecydowanie rok zumbowych maratonów :D! O jeny... chciałam je policzyć, ale nie dam rady ;).

2. Zdrowsze odżywianie
Moim zdaniem w tym roku jest pod tym względem znacznie lepiej niż w poprzednim. Oczywiście wiele jeszcze muszę poprawić, ale uważam ten rok za naprawdę spory krok do przodu :). W tej kwestii bardzo dużą rolę odegrał portal Slank.pl - to dzięki niemu dowiedziałam się ile tak naprawdę jem i nauczyłam się to jedzenie kontrolować.

3. Skakankowa odmiana codziennych treningów
Co prawda dopiero po wakacjach, ale to taki mój mały strzał w dziesiątkę, odkrycie na nowo po x latach. Nie jest to może duże urozmaicenie, ale przyniosło naprawdę fajne efekty. Na następny rok jest już kolejny plan urozmaicenia :).

4. Salsa
Zawsze chciałam nauczyć się ją tańczyć :), a pod koniec roku nadarzyła się okazja, więc z niej skorzystałam :). Oczywiście profesjonalistką nie będę, ale przecież to niczego nie zmienia. Radość, która pojawia się zawsze wtedy, kiedy udaje mi się nauczyć kolejnego kroku/układu jest nie do opisania ;).

5. Figura
To jest zarówno plusem jak i minusem. Może nie jestem z niej w 100% zadowolona... a właściwie to cały czas mam bardzo dużo "ale" w tym kierunku, jednak jest poprawa. I dzięki tej małej poprawie czasami udaje mi się patrzeć na siebie mniej krytycznie :). I to już bardzo duży plus.

6. Blog
To, że on jeszcze aktywnie istnieje to jest chyba sukces ;P...

Czego nie zdołałam zrobić?

1. Cellulit
W tej kwestii poległam! Znowu ta sama sytuacja jak przed rokiem! I o to jestem na siebie strasznie zła. Ale nie będę się rozpisywać na ten temat, tylko spróbuję zaplanować skuteczne działanie na kolejny rok.

2. Figura
Jak już wspominałam jest ona zarówno plusem, jak i minusem ubiegłego roku, bo postęp jest, ale wymarzonej sylwetki nie ma.

3. Rozciąganie
Z roku na rok będzie mi już coraz trudniej powrócić do tego co było kilka lat temu. Zwłaszcza jeśli chodzi o elastyczność kręgosłupa. Ale gdybym więcej w tym kierunku zrobiła, to i efekty byłby widoczne.

Z tego co widzę to za dużo z postanowień na 2014 rok nie zrealizowałam, a mimo to uważam ten rok za dobry krok naprzód, Wygląda na to, że muszę dobrze przemyśleć cele na kolejne miesiące, bo być może źle to w tamtym roku zrobiłam i stąd taki efekt. Jakby nie patrzeć znalazłam więcej plusów niż minusów w aktywnej części mojego życia, a to chyba dobrze :).

niedziela, 26 października 2014

Projekt październik w słowach (tydzień 4): Motywacja

Motywacja jest niesamowicie ważna w każdym aspekcie życia, bez względu na to,czy mamy na myśli sport, pracę, relacje towarzyskie, czy może sprawy związane z mieszkaniem jak np remont, czy jeszcze inne. I w tym poście chciałabym się skupić na tym, co mnie osobiście najbardziej motywuje do wszelkiego działania.

A więc co mnie motywuje? (kolejność przypadkowa)

1. Zdjęcia
Oj tak! Uwielbiam oglądać zdjęcia wysportowanych osób! Ale to zdjęcia tych, którzy wygrali z własnymi słabościami napędzają mnie najbardziej!

Poniżej kilka moich ulubionych zdjęć fit modelek, prezentujących idealne - według mnie - kobiece sylwetki.


2. Cytaty
Jest wiele cytatów, które mnie ogromnie motywują, ale jest jeden najbardziej przeze mnie uwielbiany:


Co w tłumaczeniu znaczy "Nie czekaj na idealny moment. Wybierz moment i spraw by był idealny" :). Bo w końcu samo nic się nie zrobi! Możemy usiąść i czekać aż odpowiednia chwila na cokolwiek nadejdzie, albo postanowić kiedy ta chwila ma nadejść. Byle nie byłoby to słowo o nieistniejącej krainie "jutro" ;).

3. Pozytywnie zakręceni ludzie
Oczywiście, że działając w pojedynkę możemy osiągnąć więcej, bo nic ani nikt nas nie ogranicza. Ale kto powiedział, że w tym co robimy, nie warto mieć szalonych krejzoli wokół siebie, którzy też podążają własną ścieżką, a przy tym zarażają świetnym humorem i potwierdzają, że Twój wysiłek ma sens :). Już nie mówiąc o zazwyczaj bardzo pozytywnym podejściu do życia takich osób i ich genialnym wpływie na całe nasze samopoczucie :).

4. Dobry humor
I dlatego trzeba czerpać przyjemność z nawet najmniejszych rzeczy! O wiele łatwiej jest mi zabrać się za cokolwiek, kiedy mam dobry humor niż wtedy, gdy dopada mnie chandra i najchętniej nie wychodziłabym z łóżka. Dobry humor powoduje też u mnie dodatkowy przypływ energii i w konsekwencji lepszą efektywność w działaniu.

5. Złość
Tak, dobrze widzicie. Czasami motywuje mnie po prostu ogromna złość. Tak się zdarza najczęściej jak wpadnę w mega dołek, kiedy wszystko idzie nie tak... najpierw dam upust emocjom poprzez łzy, a potem mam ogromną ochotę pokazać życiu, że może sobie rzucać kłody pod moje nogi ile chce, a ja i tak skopię mu tyłek! ;)
Ponadto, w sporcie złość zawsze dodawała mi mnóstwo energii. Ta adrenalina, która szła z nią w parze powodowała (i nadal powoduje), że jestem w stanie zrobić znacznie więcej niż normalnie.

Chociaż akurat zdecydowanie wolę te pozytywne czynniki motywujące :).

6. Postępy
To już wydaje mi się klasyka. Chyba nic tak nie motywuje jak widoczne postępy :). Tutaj nawet nie trzeba nic rozwijać.

I to wydaje mi się są moje największe motywatory. Raczej standardowy zestaw ;), ale naprawdę bardzo skuteczny!

poniedziałek, 22 września 2014

Cel: Motywacja długoterminowa!

Jestem raczej osobom, która potrafi się zmobilizować i zdyscyplinować jeśli chce dokonać jakiś zmian w życiu. Jednak pewnie jak każdy, też miewam takie chwile, kiedy niewiele rzeczy mi wychodzi i kiedy mam wszystkiego serdecznie dość. 
Kiedy zaczynałam pisać tego bloga traktowałam go jako dodatkową motywację, coś co mnie jeszcze bardziej zmobilizuje do fit działania i pomoże w tym działaniu wytrwać. Przeglądałam też wiele innych fit blogów, przy czym zauważyłam, że część autorów opiera się głównie na jasno określonym celu - np. zrzucić 10-20-30 kg. I wszystko fajnie, bo trzeba wiedzieć do czego dążymy. Tylko co się dzieje potem, jak cel już zostanie osiągnięty?

Najlepszą odpowiedzią na to pytanie będzie bliższe przyjrzenie się dwom typom motywacji. A konkretnie motywacji określonej i motywacji nieograniczonej. Sprawa jest generalnie znacznie prostsza do zrozumienia niż mogłoby się to wydawać po nazwach:

Podejmując decyzję o zrzuceniu paru kilo najczęściej stosujemy rozwiązania krótkoterminowe, które są powiązane z konkretnym wydarzeniem, np. zbliżający się sezon plażowy, ślub, ważne spotkanie itp. Naukowcy określają ten typ motywacji mianem motywacji określonej. Charakterystyczne dla niej jest to, że początkowo motywuje nas do działania, ale nie powoduje trwałej zmiany. A to w efekcie prowadzi do punktu wyjścia: utracony tłuszcz powraca niedługo po tym jak wydarzenie uznane za finał naszych starań minie. Innymi słowy, nasz cel oparty jest o nagrodę, a kiedy ją otrzymamy motywacja znika.

Według naukowców, tak naprawdę największym napędem do działania są dla nas korzyści niematerialne, czyli np. kontakty towarzyskie, albo poczucie rozwoju i spełnienia. I to jest tzw. motywacja nieograniczona. Przeprowadzono także badania, w których porównano motywacje, którymi kierujemy się w ćwiczeniach i fitnessie i wynika z nich jasno, że motywatory wewnętrzne (czyli te dotyczące przyjemności, kompetencji i interakcji międzyludzkiej) są bardziej efektywne podczas tworzenia długotrwałych zobowiązań fitnessowych niż motywatory zewnętrzne (powiązane z celami dotyczącymi ciała).

Krótko mówiąc, jeżeli zaczynamy treningi mając za cel tylko utratę wagi, czy atrakcyjny wygląd - traktujemy ćwiczenia jako 'zło konieczne' niezbędne do osiągnięcia celu, przez co sprawiają nam one mniej przyjemności lub nie sprawiają jej wcale. Dlatego też, chcąc uzyskać naprawdę trwałe efekty powinniśmy połączyć obie grupy motywacji - wtedy długotrwałe osiągnięcie celu jest o wiele bardziej możliwe.

Tak więc sprawa jest prosta do zrozumienia, ale domyślam się, że dla wielu osób może to być trudne do wprowadzenia w życie (o tym już zresztą pisałam w kontekście stanu flow). Uważam jednak, że warto spróbować wykorzystać te rady i cieszyć się z osiągniętych efektów dłużej niż przez ściśle określony czas.

czwartek, 14 sierpnia 2014

Bo trening rozwija nie tylko mięśnie...


To dla tych, którzy uważają, że sport jest tylko po to, żeby ładnie wyglądać... ;) I odsyłam do posta z przed kilku miesięcy - Co mi daje sport.

środa, 13 sierpnia 2014

"Zaczerpnij inspiracji"

Tak naprawdę nieważne jaki rodzaj aktywności fizycznej podejmiesz... ważne, żeby to co robisz sprawiało Ci ogromną przyjemność :). Kondycja i zdrowie to raz, ale wielką korzyścią jest to, że życie nabiera kolorów kiedy robi się coś fajnego. I kiedy przekracza się kolejne granice udowadniając, że można osiągać coraz więcej! Trzeba tylko przestać marudzić i znaleźć to co nas interesuje :).


Dla mnie takim napędem stała się zumba. Kiedyś był to jeden ze sportów wyczynowych. Za jakiś czas może pojawi się coś jeszcze :D. Ale wszystkie te aktywności sprawiają, że coś fajnego się w moim życiu dzieje :).

poniedziałek, 14 lipca 2014

Trochę inna motywacja

Dzisiaj inna motywacja niż zazwyczaj. Ale trochę za dużo sobie ostatnio pozwalam i muszę się jakoś opamiętać ;).



piątek, 20 czerwca 2014

Ernestine Shepherd, 77-letnia kulturystka

"Wow!" - to moja reakcja na widok tej Pani :). Jest niesamowita! I jest świetnym dowodem na to, że jeśli się do czegoś wytrwale dąży to można to osiągnąć. A warto zwrócić uwagę na fakt, że swoją przygodę z kulturystyką rozpoczęła grubo po 50-tce! W tej chwili ma 77 lat i jest najstarszą kulturystką wpisaną do księgi rekordów Guinnessa. Naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem!


A więc do roboty cholera jasna!! :D

niedziela, 6 kwietnia 2014

'Perfect moment'

Znalazłam tą sentencję szukając szablonów napisów na ścianę. Jest idealna w odniesieniu właściwie do każdego aspektu życia. Coś czuję, że te słowa stały się właśnie moim mottem życiowym :)


I tak właśnie wygląda moje życie ostatnio :). Dużo się dzieje, nie tylko na sportowo. I dlatego w marcu tak rzadko byłam aktywna na blogu. Plan jest jednak taki, żeby w najbliższym czasie się poprawić :).

niedziela, 29 grudnia 2013

Rok 2013 - podsumowanie

Święta, koniec grudnia, koniec roku - to okres, kiedy ludzie najczęściej decydują się na pewne podsumowania. Ja też postanowiłam się trochę zastanowić na tym mijającym rokiem i stworzyć swoje własne fit-podsumowanie. Ważne jest wszystko - to co się udało, ale i to czego nie udało się zrobić, bo zdając sobie z tego sprawę jest szansa na poprawę w następnym roku.


Co się wydarzyło pozytywnego?

1. Regularny powrót do aktywności fizycznej
Cały czas żałuje kilku straconych pod tym względem lat, ale teraz już nic na to nie poradzę. Mogłam za to coś z tym zrobić, zmienić na lepsze i to mi się akurat udało! Co prawda moje ukochane treningi z przeszłości już nie wrócą, ale nie zamierzam więcej doprowadzić do takiej sytuacji, w której nie będzie czasu na ruch!

2. Zumba :)
Podejście drugie, ale w 100% trafione! Właściwie cały czas wkręcam się coraz bardziej :). Same zajęcia to jedno, ale atmosfera i ludzie, których tam spotkałam naprawdę sprawili, że moje dotychczasowe życie nabrało kolorów :).

3. Zdrowsze jedzenie
Może nie jeśli chodzi o cały rok, ale ostatnie 3 miesiące na pewno.

4. Blog
Mój swego rodzaju fit-notatnik. Pierwsze próby miały miejsce w styczniu, potem w marcu, aż ostatecznie znalazłam satysfakcjonującą mnie nazwę i portal dopiero w październiku. I tak oto jestem :).

Gdzie zawiodłam? Albo może czego nie zdołałam zrobić?

1. Wymarzona sylwetka
Mogłam ją osiągnąć. Ćwiczę regularnie od marca, a przeglądając metamorfozy różnych dziewczyn widziałam jak piękne efekty osiągały w znacznie krótszym czasie. Ale to jest też dla mnie informacja, że najprawdopodobniej coś robię nie tak. Wiem, że na pewno błędem było chwilowe zaprzestanie ćwiczeń siłowych. Chwilowe, ale zdaję sobie też sprawę, że ta chwila się wciąż przedłużała.

2. Rozciąganie
W jakimś stopniu odtworzenie tej elastyczności z przed kilku lat. Ale tutaj nie jestem zdziwiona brakiem efektu, bo naprawdę bardzo mało w tym kierunku zrobiłam.

3. Cellulit
Tego cholerstwa w tym roku nie pokonałam. Walka była regularna, ale tylko przez jakiś czas. Mam nadzieję, że ta podjęta na nowo na koniec listopada przyniesie spodziewane rezultaty i w przyszłym roku będę mogła ten punkt zapisać do spraw zakończonych powodzeniem.

A teraz czas się zastanowić nad kolejnym rokiem i wyznaczyć sobie listę zadań i celów do osiągnięcia. I o tym pewnie napiszę następnym razem.

sobota, 28 grudnia 2013

Zainspirowana cytatami

"Trzymaj się z dala od ludzi, którzy próbują pomniejszać Twoje ambicje. Mali ludzie zawsze tak robią, a naprawdę wielcy sprawiają, że czujesz, że i Ty możesz być wielki." Mark Twain
Ten cytat wrzuciła dziś moja znajoma na facebooka i mimo, że nie zgadzam się z nim w 100% to właśnie on zainspirował mnie do napisania tego postu.
Od jakiegoś czasu zauważam, że jest całkiem spora grupa ludzi w moim otoczeniu, którzy kompletnie nie rozumieją sensu aktywnego stylu życia. No może w kwestii zdrowia się ze mną zgodzą, ale całej reszty nie są w stanie pojąć. "Bo po co się tak męczyć... zacznę od jutra... wygląd to przecież nie wszystko...", a potem mija kilka miesięcy i zaczyna się marudzenie i narzekanie względem dodatkowych kilogramów, czy zaniedbanej figury itp. Trochę tak jakby wszystko miało się zrobić samo.
Utwierdzam się też w przekonaniu, że jeśli się chce coś osiągnąć to trzeba działać nie zważając na podejście innych i nie uzależniać swoich ambicji od ambicji innych ludzi. Przykre jest to, że niestety wiele osób jest jakiejkolwiek ambicji pozbawionych i co gorsza próbują pozbawić jej innych. Nie twierdzę, że brak ambicji to coś złego, bo każdy w końcu żyje jak chce i ma prawo do własnych wyborów. Ale nie ma prawa odbierać pragnień drugiej osobie. Ja jestem osobą, której chce się coś robić, chce się realizować, spełniać w różnych dziedzinach. I mimo, że nie zawsze wszystko mi wychodzi, czasem coś też zawalę, to się tak szybko nie zniechęcam. Ale jest też bardzo wiele osób, które potrzebują wsparcia, albo chociaż nie demotywowania. Dlatego wkurzają mnie Ci, którzy próbują to moje szczęście związane przykładowo z zumbą utemperować, tylko dlatego, że sami nic nie robią. Za to szczerze uwielbiam tych, który mają na mnie w tej kwestii bardzo pozytywny wpływ i dzięki którym cieszę się z tego co robię jeszcze bardziej.

I na koniec dla tych wszystkich, którzy przez aktywność fizyczną widzą jedynie przesadną chęć bycia piękną, taki oto znaleziony gdzieś kiedyś w sieci cytat:
"Dobrze zbudowane ciało to coś więcej niż ładny wygląd. To symbol odzwierciedlający najpiękniejsze cechy charakteru: silną wolę, wytrwałość, upór, dyscyplinę, pasję, asertywność i pewność siebie." 

niedziela, 24 listopada 2013

Wieczorna motywacja ;)

Już właściwie nocna ;).

Są takie dni, kiedy mam ogromną ochotę na różne jedzeniowe zachcianki, niekoniecznie zdrowe. A już najczęściej dopadają mnie one oczywiście wieczorem :/.
Staram się im nie ulegać i jeśli to jest tylko zwykła zachcianka (a nie ssący głód) to w ramach bitwy ;) odwiedzam fit-blogi :) - więcej niż zwykle. Na mnie to działa, bardzo motywuje mnie konsekwencja dziewczyn, które mają ten sam cel i pokonują wiele pokus i trudności, żeby go osiągnąć.

Dziś jest właśnie taki dzień...
Na blogach już buszowałam, a teraz 2 bardzo motywujące mnie zdjęcia..


***********
Rano powtórzyłam 12 minutowy trening pośladków z Ewą. Jestem naprawdę zadowolona, bo cały czas czuję jego efekty. Jedyne co mnie denerwuje to jej komentarze, z założenia motywujące, ale na mnie działają drażniąco ;). Jednak same ćwiczenia - super :). Jutro zumba, a we wtorek wypróbuję skalpel.