wtorek, 10 stycznia 2017

Optymistyczne spojrzenie w Nowy Rok

I znowu.. minął kolejny rok. Gdy w myślach przewijam ostatnie 12 miesięcy to muszę przyznać, że to był naprawdę fantastyczny czas. Towarzyski, taneczny i pracowity. Co prawda trochę zapłaciłam za to w inny sposób, ale i tak uważam, że w ciągu ostatnich lat, ten rok był zdecydowanie najlepszy :).

Oczywiście nie było tylko kolorowo. Zaczął się fatalnie, a potem jeszcze parę rzeczy mi nie wyszło. Niektóre decyzje były bardziej lub mniej nietrafione, ale gdyby się tak zastanowić to i w nich było coś dobrego, coś co doprowadziło mnie do punktu, w którym aktualnie jestem. Bardzo bym chciała, aby ten rok był jeszcze lepszy. Jeszcze nie wiem jak to zrobię, ale spróbuję. Już nie raz udowodniłam sobie, że jeśli chcę to potrafię. Więc i tym razem powinno się udać.

Mam kilka marzeń, których spełnienie wymaga przemyślenia i obrania właściwych kierunków działania. Jednym z nich jest kupno mieszkania. Dwukrotna zmiana pracy doprowadziła mnie do sytuacji, w której w końcu to będzie możliwe. Chciałabym jednak najpierw poczuć się pewniej, stabilniej w obecnej firmie i dopiero wtedy zawrzeć związek hipoteczny z bankiem na najbliższe 30 lat ;). To największy plan na ten rok.

Z mniejszych to na pewno muszę pozbyć się nadmiarowych kilogramów, które dostałam w 'prezencie' ze zmianami pracy. Właściwie to sama je sobie sprezentowałam. Już za długo we mnie siedzą, więc koniecznie muszę coś z nimi zrobić. Skutecznie! Chcę też nadal rozwijać umiejętności taneczne - zwłaszcza salsowe i bachatowe, nie tylko w parze, ale też solo. I jeszcze kilka innych, z pozoru może banalnych, ale dla mnie bardzo ważnych postanowień, których zrealizowanie na pewno doda kolorów co codzienności.


I mam jeszcze jedno marzenie. Dość osobiste. Chcę pozbyć się ciężaru, który niespodziewanie pojawił się na moich barkach wraz z 30 urodzinami... Nie będę wchodzić w szczegóły, ale naprawdę pragnę się go pozbyć.

wtorek, 1 listopada 2016

Znowu od początku.

Kolejny raz poległam w swoich postanowieniach. Po części z powodów trochę niezależnych. Choć może bardziej z powodu celów, które sobie postawiłam za wszelką cenę i zmian, które się z ich osiągnięciem wiązały.

Konkretnie chodzi mi o dwie bardzo ważne sprawy. Pierwsza, bardziej związana z tematyką tego bloga - waga. Znowu ważę ok. 5 kg za dużo. Druga - kilka miesięcy temu zmieniłam pracę i to się okazał błąd. Teraz to wiem, aczkolwiek staram się też dostrzegać pozytywne strony.
Nie mniej jednak, zmiana pracy (dokładnie zmiana godzin pracy) w dużym stopniu wpłynęła na całą moją dzienną organizację posiłków co doprowadziło do takiej a nie innej sytuacji kilogramowej.

I znów od początku muszę nauczyć się planować posiłki w ciągu dnia, znów bardziej zwracać uwagę na to co jem i o której godzinie. To oczywiście jest do zrobienia. W końcu parę lat temu zawzięłam się i schudłam 7 kg. Problem w tym, że obecnie żyję w dzikim pędzie, nad którym nie do końca potrafię zapanować.

Ale nie poddam się! W końcu nie ważne ile razy upadasz, a ile razy jesteś w stanie się podnieść. I ja się kolejny raz podniosę! :)


1,5 miesiąca temu zrobiłam jeden krok do przodu - kolejny już raz zmieniłam pracę. Mam nadzieję, że tym razem na długo. Chciałabym, aby okazało się to strzałem w dziesiątkę, który doprowadzi do tego, że znowu będę czerpała satysfakcje nie tylko zawodową, ale i finansową. I osiągnę choć jeden z tych celów, do których dążenie tak ostatnio namieszało w moim życiu.

Rozplanowanie posiłków w ciągu dnia też powinno być teraz prostsze, bo w obecnej firmie mamy stołówkę. Co prawda dania, które w niej serwują są raczej standardowe, ale mimo wszystko taki posiłek w ciągu dnia powoduje, że wieczorem nie dopada mnie wilczy głód. A przecież ode mnie zależy co tam wybiorę i ile zjem. Także małe plusiki są już widoczne :). Czas na kolejne... większe!

środa, 21 września 2016

Bunny Fitness Shakers

Moje nowe nabytki zakupione ostatnio na cardiobunny.com. Nie miałam żadnego to teraz mam od razu dwa. Nie mogłam się zdecydować ;). A trzeci sprezentowałam koleżance.


cardiobunny.com, 9,99 zł (cena regularna 19,99 zł)

Myślę, że na zumbę albo siłownię (aha! ...bo zapisałam się do Pure Jatomi... w czerwcu!!!) będę jednak częściej zabierała wodę butelkową, ale shakery na pewno przydadzą mi się nie raz.

niedziela, 14 sierpnia 2016

Zumba Summer Party - Mielno 2016 - 5 edycja

To już nasza zumbowa tradycja :). Jak mnóstwo innych grup tak i my kolejny raz wyruszyłyśmy do Mielna na najlepszy maraton zumbowy w Polsce! I bez dwóch zdań największe zumbowe wydarzenie w roku. Przynajmniej dla naszej grupy :).
Niespodzianki nie było - to był nasz najlepszy wyjazd (co roku stwierdzamy to samo ;). Choć sam maraton schował się delikatnie w cieniu ubiegłorocznego. Ale tylko z powodu braku dwóch instruktorów, których układy są bardzo w moim klimacie.

Jeśli chodzi o emocje.... Ten filmik chyba najlepiej je pokaże :). Oto jak 30 lipca deptak w Mielnie został totalnie opanowany przez zumboholików :D


Aż żal, że trzeba znowu czekać rok... ;)

A poniżej jeszcze klip, który Ania Dąbrowska (organizatorka) nagrała razem z instruktorami tegorocznego maratonu. Nie do końca przypadł mi do gustu, ale znalazł bardzo dużo zwolenników ;).