W dzisiejszych czasach w sklepach znajdziemy praktycznie wszystko. Kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt rodzajów z pozoru tych samych produktów daje duże możliwości wyboru. I wszystko byłoby świetnie gdyby nie fakt, że znaleźć tak naprawdę wartościowy produkt jest coraz trudniej.
Robiąc w ostatnim czasie zakupy wiele razy zastanawiałam się, czy to co wkładam do koszyka naprawdę powinno się w nim znaleźć, i czy aby na pewno nie ma tego samego produktu lepszego jakościowo. Zdałam sobie też sprawę, że czytanie etykiet niewiele mi pomoże, jeśli nie potrafię określić w jakiej ilości dany składnik powinien występować. Generalnie, na podstawie etykiety, jesteśmy w stanie ocenić, czy produkt który chcemy kupić zawiera składniki niepożądane, ale warto też przyjrzeć się "głównym składnikom". Nie bez powodu użyłam cudzysłowia. Niektóre produkty spożywcze ni jak się mają do ich nazwy. Postanowiłam więc poszperać w internecie i czegoś się w tym temacie dowiedzieć.
Na początku warto znać podstawowe zasady czytania etykiet:
- Składniki podawane są w kolejności malejącej wagi - czyli na pierwszych miejscach znajdziemy te, których jest najwięcej, a na końcu te, których jest najmniej.
- Im krótsza lista składników, tym lepiej
- Omijaj produkty, w których cukier lub sól znajdują się na jednym z trzech pierwszych miejsc
- Omijaj produkty, których skład przypomina lekcje chemii
- Są dwa warianty daty przydatności: 'zużyć do' - ostateczny termin przydatności produktu do spożycia, 'zużyć przed' - termin sugerowany
Zawartość cukru
- 10 g i więcej węglowodanów na 100 g produktu - wysoka zawartość cukru
- 2-9 g - średnia zawartość cukru
- poniżej 2 g - niska zawartość cukru w produkcie
Także produktów o dużej zawartości cukru powinniśmy zdecydowanie unikać, przy czym trzeba pamiętać, że cukier ukrywa się też pod nazwami: fruktoza, glukoza, maltoza, sacharoza, dekstroza i syrop glukozowy (zwłaszcza w tzw. produktach 'bezcukrowych').
Produkt light
Zazwyczaj wygląda to tak, że ma mniejszą zawartość tłuszczu, ale za to więcej cukru niż produkty pełnotłuszczowe.
'Mom'
Czyli mięso oddzielane mechanicznie, Pod tą nazwą kryje się po prostu masa mięsno-tłuszczowa, która powstaje najprościej mówiąc z resztek zazwyczaj drobiu lub wołowiny. To nawet brzmi obrzydliwie, więc chyba nie trzeba mówić, że produkty które mają to w swoim składzie powinniśmy omijać szerokim łukiem.
Czasami naprawdę można się nieźle przestraszyć czytając skład produktów. Myślę, że po zapoznaniu się z tymi zasadami łatwiej mi będzie poruszać się po obecnym spożywczym świecie i wybrać te produkty, które naprawdę są warte zakupu. Muszę się tylko pilnować, żeby faktycznie ten skład sprawdzać.