czwartek, 6 listopada 2014

Skakanką po Europie część 3

Dwa miesiące ze skakanką spowodowały, że nie chcę już z tej formy aktywności rezygnować. Przynajmniej do momentu kiedy mam możliwość skakać w domu ;). Okazało się to świetnym uzupełnieniem moich treningów zumbowych w sytuacji, kiedy godzin zumby jest chwilowo mniej, z przyczyn technicznych.
A jeśli dobrze się zorientowałam to na listopad nie ma nowej skakankowej trasy, więc postanowiłam zacząć realizować poprzednie. A kilka ich jest, więc będę miała co robić :). Zaczynam od trzeciej części trasy po Europie, Czyli jak zwykle prawie od końca ;).


No to co... za skakankę i do roboty :). Czas rozpocząć kolejne wyzwanie! :)

10 komentarzy:

  1. Aż taką fanką skakanki nie jestem :). Już prędzej bieganiem do europy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie dawno nie skakałam na skakance i niestety nie bardzo miałabym gdzie skakać, ale zazdroszczę fajnego treningu i podróży :P

    OdpowiedzUsuń
  3. kurcze a mnie skakanka nie lubi, zawsze musi mi się jakoś poplątać ?! Nie poddaję się, bo to świetny trening cardio.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle mi się namnożyło, że nie zdążyłam, więc może w połowie zrobię krótszą na 14 dni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dzięki temu, że nie ma nowej, mam szansę stopniowo nadrabiać te wcześniejsze :)

      Usuń
  5. Kochana, właśnie Cię nominowałam do Liebster Blog Award :)
    Szczegóły znajdziesz w tym poście: http://stworkowoo.blogspot.com/2014/11/liebster-blog-award.html

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. 1 skok = 1 kilometr. I to wszystko :)

      Usuń
  7. Ehh... muszę zmienić lokal, bo u mnie skakanką nie machniesz;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiałam skakankę w dzieciństwie :D
    ale jakbym miała skakać w domu..sąsiedzi z dołu ,by mnie chyba zabili :P
    Ale pomysł super ! ;D

    OdpowiedzUsuń