Co to w ogóle jest stan flow?
Najprościej mówiąc jest to zupełne zatracenie się w jakiejś aktywności, nie tylko fizycznej, i towarzyszące temu radość, satysfakcja, zadowolenie, emocje i poczucie spełnienia. Właśnie tak zwany "odlot", kiedy interesuje nas tylko i wyłącznie ta konkretna czynność. W hormonalne szczegóły powstawania tego stanu nie będę się tutaj zagłębiać, ale zainteresowanych odsyłam do artykułu 'Trenujesz? Rób to z flow!', który te kwestie wyjaśnia.
Co należy zrobić, aby osiągnąć stan flow?
1. Przede wszystkim musimy wybrać zajęcie, które faktycznie nas interesuje, i którego wykonywanie przynosi nam radość.
2. Następnie musimy ustalić jaki mamy cel - konkretne.
3. Ważne jest też posiadanie odpowiednich umiejętności, które są potrzebne do wykonania wybranego zadania.
4. Trzeba też zdawać sobie sprawę, że dana czynność musi być dla nas wyzwaniem.
5. Efekty zadania powinny być możliwe do zmierzenia.
6. Następnie powinniśmy ograniczyć do minimum wszelkiego rodzaju otaczające nas zakłócenia, które mogą nas rozpraszać.
7. A na koniec, nie opuszczać stanu flow dopóki on sam nie minie :).
Bliższe osiągnięciu flow są osoby, które cieszą się z samego uprawiania aktywności fizycznej niż te, które traktują ją jako zło konieczne. Bardzo spodobało mi się podsumowanie wspomnianego już artykułu, które właśnie do tego nawiązuje:
"Z pewnością osiągnięcie stanu przepływu* nie jest łatwe. Wymaga zmiany nastawienia. Nie chodzi o to, aby zadręczać się myślami, ile kilometrów jeszcze pozostało. Pamiętaj o pozytywnym nastawieniu, równomiernym oddechu i byciu zrelaksowanym. Przyjemność z wysiłku jest najważniejsza!"
* przepływ - polskie tłumaczenie stanu flow
I teraz jasne jest dla mnie, że wielu moich znajomych nigdy nie będzie w stanie poczuć tej satysfakcji z samego podejmowania jakiejś aktywności fizycznej, bo dla wielu jest to zwyczajnie kolejny obowiązek, którego satysfakcje czują dopiero po zauważeniu jakichś efektów, najczęściej wizualnych. I tylko tyle. I pewnie też dlatego część z nich nie potrafi zrozumieć co sprawia mi taką przyjemność męcząc się i pocąc dla samego męczenia się i pocenia ;). Więc chyba nie ma co na siłę przekonywać ich, że to jest naprawdę fajne, że muszą tylko zacząć coś robić, żeby tą 'fajność' poczuć. Bo przy takim podejściu samo robienie czegoś niczego nie zmieni. No cóż... dopóki nie zmienią swojego nastawienia nie dowiedzą się ile przyjemności tracą! :)
I na koniec jeszcze chciałam napisać kilka słów kompletnie nie związanych z tematem tego posta. Jestem bardzo zaskoczona - bardzo pozytywnie zaskoczona :) - ilością komentarzy, które zostawiliście pod postem o skakankowym wyzwaniu. Wow! :) Zapewne dla wielu taka ilość (16) nie jest duża, ale mnie bardzo cieszy :). I dziękuję Wam za to zainteresowanie! Obiecuję też, że wszystkie blogi odwiedzę, tylko dajcie mi trochę czasu, bo dziś mogę nie zdążyć. Chociaż będę się starała :).