piątek, 12 września 2014

Flow - czyli jak pozytywnie 'odlecieć' w sporcie :D

Takie pozytywne sportowe 'odloty' zdarzały mi się swego czasu bardzo często :D, ale nawet nie wiedziałam, że mają one w ogóle jakąś nazwę. Aż tu nagle wczoraj trafiłam na tajemnicze pojęcie, które okazało się być właśnie ich angielskim odpowiednikiem. A może jeszcze wtedy te moje 'odloty' nazwy nie miały, bo jak na razie trafiłam na źródła pochodzące najdalej z 2005 roku. W każdym razie życzę ich każdemu, bo to co się wtedy czuje jest naprawdę bardzo trudne do ubrania w słowa, a mega fantastyczne do przeżycia :).

Co to w ogóle jest stan flow?
Najprościej mówiąc jest to zupełne zatracenie się w jakiejś aktywności, nie tylko fizycznej, i towarzyszące temu radość, satysfakcja, zadowolenie, emocje i poczucie spełnienia. Właśnie tak zwany "odlot", kiedy interesuje nas tylko i wyłącznie ta konkretna czynność. W hormonalne szczegóły powstawania tego stanu nie będę się tutaj zagłębiać, ale zainteresowanych odsyłam do artykułu 'Trenujesz? Rób to z flow!', który te kwestie wyjaśnia.

Co należy zrobić, aby osiągnąć stan flow?
1. Przede wszystkim musimy wybrać zajęcie, które faktycznie nas interesuje, i którego wykonywanie przynosi nam radość. 

2. Następnie musimy ustalić jaki mamy cel - konkretne. 
3. Ważne jest też posiadanie odpowiednich umiejętności, które są potrzebne do wykonania wybranego zadania. 
4. Trzeba też zdawać sobie sprawę, że dana czynność musi być dla nas wyzwaniem.
5. Efekty zadania powinny być możliwe do zmierzenia.
6. Następnie powinniśmy ograniczyć do minimum wszelkiego rodzaju otaczające nas zakłócenia, które mogą nas rozpraszać.
7. A na koniec, nie opuszczać stanu flow dopóki on sam nie minie :).


Bliższe osiągnięciu flow są osoby, które cieszą się z samego uprawiania aktywności fizycznej niż te, które traktują ją jako zło konieczne. Bardzo spodobało mi się podsumowanie wspomnianego już artykułu, które właśnie do tego nawiązuje:
"Z pewnością osiągnięcie stanu przepływu* nie jest łatwe. Wymaga zmiany nastawienia. Nie chodzi o to, aby zadręczać się myślami, ile kilometrów jeszcze pozostało. Pamiętaj o pozytywnym nastawieniu, równomiernym oddechu i byciu zrelaksowanym. Przyjemność z wysiłku jest najważniejsza!"

* przepływ - polskie tłumaczenie stanu flow

I teraz jasne jest dla mnie, że wielu moich znajomych nigdy nie będzie w stanie poczuć tej satysfakcji z samego podejmowania jakiejś aktywności fizycznej, bo dla wielu jest to zwyczajnie kolejny obowiązek, którego satysfakcje czują dopiero po zauważeniu jakichś efektów, najczęściej wizualnych. I tylko tyle. I pewnie też dlatego część z nich nie potrafi zrozumieć co sprawia mi taką przyjemność męcząc się i pocąc dla samego męczenia się i pocenia ;). Więc chyba nie ma co na siłę przekonywać ich, że to jest naprawdę fajne, że muszą tylko zacząć coś robić, żeby tą 'fajność' poczuć. Bo przy takim podejściu samo robienie czegoś niczego nie zmieni. No cóż... dopóki nie zmienią swojego nastawienia nie dowiedzą się ile przyjemności tracą! :)


I na koniec jeszcze chciałam napisać kilka słów kompletnie nie związanych z tematem tego posta. Jestem bardzo zaskoczona - bardzo pozytywnie zaskoczona :) - ilością komentarzy, które zostawiliście pod postem o skakankowym wyzwaniu. Wow! :) Zapewne dla wielu taka ilość (16) nie jest duża, ale mnie bardzo cieszy :). I dziękuję Wam za to zainteresowanie! Obiecuję też, że wszystkie blogi odwiedzę, tylko dajcie mi trochę czasu, bo dziś mogę nie zdążyć. Chociaż będę się starała :).

12 komentarzy:

  1. Masz rację, nastawienie jest kluczowe. Czasami mam takie dni, kiedy zaczynam ćwiczyć z uśmiechem na ustach i nie mogę przestać a niekiedy robię to z jakiegoś przymusu i wtedy nawet nie czuję, że mógłby mi się przytrafić efekt "flow".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, czasami są takie dni, że ciężko się tak totalnie wyłączyć..

      Usuń
  2. Marzy mi się taki stan "flow", ale póki co uzyskuje go tylko na koncertach, skacząc jak głupia pod barierkami. Mam nadzieję, że i ja zarażę się jakoś aktywnością fizyczną! :))

    http://panda-w-wielkim-miescie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy flow jest dobry :). A skacząc na koncertach też spalasz kalorie :D

      Usuń
  3. Super blog ! Ciekawie piszesz ;)
    Co powiesz na wspólną obserwacje ? :D
    brunetteinjeans.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. A propo skakanki to nie mogę znaleźć w Dublinie takiej która się nada, nic nie ma regulowanych rączek lub ich cena to 25euro w górę co jest czystym szaleństwem!

    Całuski i zapraszam
    TuSiePisze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Taki "flow" miałam zawsze podczas biegania, to mój ukochany sport. Szkoda, że go porzuciłam jakiś czas temu ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wróć do biegania jeśli żadne względy zdrowotne nie są tu przeszkodą. Szkoda rezygnować z czegoś co przynosi tyle przyjemności :)

      Usuń
  6. Najlepszy flow to chyba czuje się podczas tańca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miałam takie na sali treningowej, a teraz właśnie tańcząc na zumbie najczęściej taki flow potrafię złapać :)

      Usuń
  7. Taki pozytywny stan zawsze łapię podczas tańca, na stepie albo zumbie ;) Całkowicie tracę poczucie czasu. Po wakacjach koniecznie muszę wrócić na zajęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wracaj, wracaj :). Ja się od zumby uzależniłam! :D

      Usuń