Tydzień zdrowszego żywienia za mną :). Jestem z siebie dumna, mimo że tydzień to bardzo mało czasu. Ale skoro dałam radę tydzień, to dam i dwa, trzy i więcej!
Bardzo optymistyczne podejście, ale czasem nie można inaczej. Od mojego nastawienia zależy w końcu mój sukces ;).
Poza tym, weekend minął bardzo aktywnie. W sobotę zaliczyłam dobrze ponad 3 godziny zumby, właściwie prawie 4 (zajęcia + maraton), a z samego rana wybrałam się jeszcze na grzyby ;). Wieczorem padłam ze zmęczenia jak nigdy, ale byłam niesamowicie szczęśliwa :). Jeszcze w niedziele do siebie dochodziłam ;)
A teraz kolejny zdrowszy i aktywny tydzień czas zacząć!